Czy ktokolwiek stosuje „White SEO”?
Grudzień 5th, 2010W Polsce funkcjonują „działacze SEO”, którzy dzielą się na szczerych i nieszczerych. Bierze się to z tego, że jedna grupa informuje na łamach swoich stron, że działa zgodnie z zaleceniami Google i stosuje wyłącznie metody, które Google akceptuje, czyli ogólnie rzecz biorąc korzysta wyłącznie z tzw. White SEO. Niestety prawda jest taka, że każde działanie „zewnętrzne” jest łamaniem wytycznych Google i przekracza granicę na stronę Black SEO. Właśnie Ci szczerzy pozycjonerzy jawnie informują lub nie wykluczają działań niezgodnych z wytycznymi Google. Oczywiście jedni i drudzy stosują Black SEO w taki sposób, żeby Google tego „nie zauważyło”, niemniej jednak nie zmienia to faktu, że łamanie wytycznych jest nieuniknione. Wyobraźmy sobie stronę X, która po wrzuceniu na serwer (udostępnieniu Internautom i wyszukiwarkom), jest tylko optymalizowana. Dodawane są znaczniki meta, dobierana jest treść do konkretnych podstron, poprawiany jest kod html strony etc. Strona jest w Sieci tydzień, dwa, miesiąc… Powiedzmy, że w międzyczasie dostaje się do top10 na średnio trudną frazę – dostaje fresh site bonus (FSB), przez co na chwilę jest w czołówce i wszyscy zainteresowani tematyką z witryny X powinni linkować ją na łamach swoich stron. Tak właśnie „widzi” to Google i w przypadku, kiedy treść witryny jest interesująca dla coraz większego grona Internautów, strona pozostaje w top10 i pnie się w górę w wynikach wyszukiwania. Przyznam, że jest to dobry sposób na określenie popularności strony, jednak kompletnie niewymierny, w przypadku istnienia systemów wymiany linków (SWL), precli, katalogów stron, nieograniczonej możliwości tworzenia stron zapleczowych itd. Tak na marginesie, hipotetycznie gdyby każdy człowiek mógł „postawić” tylko jedną stronę i z niej mógłby oddać 1 głos, poprzez umieszczenie na niej linka do strony, którą uznaje za wartościową, byłaby to prawie prawdziwa ocena. Prawie, bo przecież tak cenny głos można byłoby sprzedać zainteresowanym, chcącym zmienić czołówkę w Google na jakąś frazę (świat SEO miałby wtedy zupełnie inny wymiar i byłby wyjątkowo korupcjogenny, ale to już science fiction). Wracając do sedna, tak zoptymlizowana strona X nie ma racji bytu zbyt długo w top10 (o ile w ogóle się tam dostanie dzięki FSB). Prawda jest taka, że naturalne linkowanie istnieje, ale tylko w ułamku procenta wszystkich linków prowadzących do strony, które są najbardziej decydujące w „ustalaniu” pozycji w wynikach wyszukiwania (SERP). Jak zatem pozycjonują strony firmy/osoby oferujące pozycjonowanie bez użycia „Czarnych” metod? Może mają znajomości w Google. Być może na stronach swoich/klientów wrzucają taką treść, że tysiące Internautów linkuje te strony, bo są tak interesujące. A może stosują magię, a jeżeli się do tego przyznają, to na pewno powiedzą, że jest to biała magia.